ZIELONO MI TU

WITAJCIE SERDECZNIE NA MOIM BLOGU ZIELONO MI TU

piątek, 11 stycznia 2013

Dania na wakacje:-)



Sądząc po tytule postu, pewnie myślicie, że dziś znów u mnie będzie kulinarnie?

Nic z tego moi mili. 

Za pomocą homonimu wprowadzam Was w zupełnie inny obszar tematyczny.

Rzecz bowiem będzie nie o kuchni na wakacje, lecz o DANII- najmniejszym kraju skandynawskim , który ze względu na liczne atrakcje dla rodziny, warto wziąć pod uwagę, planując właśnie teraz kierunek wakacyjnego urlopu.


Kliknij w zdjęcie, a zobaczysz w powiększeniu

W  ubiegłym roku na przełomie lipca i sierpnia miałam okazję zwiedzić część Danii i chciałabym podzielić  się z Wami swoimi wrażeniami. 

Moim zdaniem, brakuje w sieci  takich nieoficjalnych informacji  oraz relacji  osób prywatnych z Polski, które odwiedziły w trakcie wakacji  ten piękny kraj. Może w jakimś niewielkim stopniu wypełnię tę lukę.

Mam nadzieję, że moja relacja przybliży Wam Danię . Ja wprost zakochałam się w tym kraju i na pewno nie raz tam wrócimy. Jest przecież jeszcze tyle miejsc do odwiedzenia, których nie udało nam się zobaczyć.

Czas na Danię:-)



Każdy z naszej czwórki miał inne priorytety. 

My z mężem chcieliśmy pojeździć na rowerach i zobaczyć ciekawe miejsca, głównie na mniejszych wyspach: Lolland, Falster i Mon. 
Ja oczywiście chciałam zobaczyć ciekawe ogrody prywatne i przypałacowe na Zelandii oraz na Fionii.   
Mąż chciał zobaczyć ciekawe miejsca na północy Zelandii, m. in. zamek Kronborg. 
Syn chciał koniecznie pojechać do Legolandu w Billund na Jutlandii, bo jest wielkim fanem klocków Lego i marzył o tym od wielu lat.
Córkę jako dorastającą młodą damę, zafascynowaną nowoczesnym designem i modą, najbardziej interesowała Kopenhaga i Stroget, tym bardziej,  że w tym czasie odbywał się tam akurat Fashion Week. 
Wszyscy chcieliśmy poleniuchować kilka dni na plaży oraz spędzić dzień w Parku Rozrywki Tivoli w Kopenhadze. 

Jako, że w naszej rodzinie to ja zostałam mianowana głównym planistą, postanowiłam tak ułożyć plan podróży, żeby zadowolić każdego członka naszej rodziny, co nie było proste, ale chyba się udało, bo wszyscy wróciliśmy zadowoleni i pełni niesamowitych wrażeń.

Od lat przywykliśmy do aktywnej formy wypoczynku.  Lubimy podróżować zarówno na rowerze, jak i samochodem, zatrzymując się tam, gdzie chcemy. Uwielbiamy niespodzianki, oczywiście tylko te miłe, no i jesteśmy spontaniczni. Wakacje w hotelu z biurem podróży i przewodnikiem to nie dla nas. Nuda.
Być może  nie jest to kierunek wakacyjny dla każdego, ale jak ktoś lubi taką formę wypoczynku, jak my, to na pewno nie będzie rozczarowany.

Ponieważ w trakcie naszego 16 dniowego pobytu nagromadziłam mnóstwo informacji oraz zdjęć, postanowiłam założyć  duży wątek główny pod nazwą PODRÓŻE-DANIA, w którym będą ukazywały się kolejne wątki poświęcone różnym ciekawym miejscom, które odwiedziliśmy. 

Skręciłam dziś nogę i stłukłam kolano, tak więc w następnym dniach, chcąc wypełnić leniwe godziny leżenia na kanapie z unieruchomionymi kończynami, będę Was uszczęśliwiać swoimi postami o Danii i nie tylko:-)

Wiele ogólnych informacji na temat Danii znajdziecie na oficjalnych stronach:


oraz



Dania  to stosunkowo niewielki, wyspowy kraj, o powierzchni całkowitej 43 094 km², podzielony zasadniczo na 5 regionów skupionych na 405 niewielkich wyspach. Największe z nich to : Jutlandia, Zelandia, Fionia i Bornholm. Do Danii należą też Wyspy Owcze i Grenlandia.

Szukając noclegu w Danii postanowiliśmy zaufać polsko-niemieckiemu biuro podróży Novasol, które specjalizuje się w pośrednictwie w wynajmie domów wakacyjnych w Danii.



Polecam też stronę niemieckiego biura podróży. Mają jeszcze ciekawszą ofertę.

www.dansommer.de 


Jeśli planujecie pobyt w kilku częściach Danii, to polecam Wam też ośrodki wakacyjne z bardzo fajną infrastrukturą (baseny, place zabaw itp.), gdzie można zarezerwować pobyt na kilka dowolnych dni. 

http://www.folkeferie.dk/da/Ferie-i-Danmark/Sjaelland/Gilleleje/

Jeśli będziecie chcieli zwiedzić północną część wyspy Zelandia i odpocząć nad morzem (bliżej Kopenhagi i innych atrakcji, jak zamki: KRONBORG, FREDENSBORG, FREDERIKBORG itd.), to polecam pobyt w GILELEJE. To najważniejszy ośrodek turystyczny w tej części Danii. Znajdziecie tam ładne,szerokie plaże. Samo miasteczko też jest bardzo przyjemne. W centrum znajduje się spacerowy deptak,  a dalej malownicza przystań, mnóstwo urokliwych restauracji i sklepików.

A jeśli ktoś porusza się camperem albo szuka tańszych sposobów na nocleg, np. pod namiotem, to w Danii jest bardzo dużo naprawdę świetnie zorganizowanych ośrodków campingowych i pól namiotowych.

Polecam stronkę poniżej. Znajdziecie tam przewodnik po prywatnych campingach w Danii. Można wypożyczyć campera na miejscu i poruszać się pod Danii wynajętym camperem. Kiedyś na pewno skorzystamy z takiej oferty, bo to daje niesamowitą niezależność i swobodę poruszania się.
Mam mapę ośrodków campingowych w Danii. Jeśli ktoś będzie szukał informacji na temat noclegów w konkretnym miejscu, to mogę przesłać szczegółowe informacje.

www.dk-camp.dk

Na temat współpracy z Novasol  mieliśmy informacje wyłącznie z netu, ale postanowiliśmy po prostu zaryzykować i na szczęście nie rozczarowaliśmy się, bo współpraca z tym biurem przebiegła naprawdę wzorowo.
Mają naprawdę bardzo szeroką ofertę.

Udało nam się znaleźć dla naszej czwórki miły i w pełni wyposażony dom wakacyjny w miejscowości Marielyst na wyspie Falster nad Bałtykiem. 
Marielyst to urocza nadmorska, typowo turystyczna miejscowość, gdzie znajdziecie jedne z najpiękniejszych plaż w Europie Północnej. Polecam zwłaszcza rodzinom z dziećmi. Złocisty piasek, czyste, szerokie plaże, łagodnie opadające dno, stanowią idealne miejsce na wypoczynek. Dzieci mogą się bezpiecznie kąpać w morzu, bo płycizny sięgają 20 m od linii brzegowej. 
Wzdłuż bardzo szerokich malowniczych wydm biegną ścieżki, po których można spacerować i uprawiać jogging, nie tracąc kontaktu wzrokowego z przepięknym wybrzeżem.

Wokół Marielyst przebiegają bardzo przyjemne trasy rowerowe. Ruszając z Marielyst można zrobić dziesiątki km na rowerze po bezpiecznych i doskonale opisanych trasach rowerowych, docierając do niezwykle ciekawych zakątków wyspy Falster.

W samym centrum miasteczka znajduje się mnóstwo uroczych kawiarni, restauracji, sklepów, a także duże sieciowe markety, gdzie można zrobić zakupy. 
Wzdłuż wybrzeża znajduje się gęsta sieć uliczek, przy których znajdują się setki domów wakacyjnych, przepięknie położonych w mieszanym lesie bukowo-sosnowym.

Biura Novasol oraz Dansommer posiadają swoje placówki w centrach informacji turystycznej, gdzie należy się zameldować po przyjeździe (np. w Marielyst), skąd  pobiera się klucze do domku. 
Mają świetną obsługę, nawet w j. polskim ( w pobliskim Nykobing Falster mieszka sporo Polaków).  Na miejscu możecie zaopatrzyć się w darmowe mapy, przewodniki i foldery po wszystkich atrakcjach Danii. Tam też znajduje się wypożyczalnia rowerów wraz z osprzętem (kaski, foteliki rowerowe, przyczepki dla małych dzieci). Są rewelacyjnie zorganizowani.

Okazało się na miejscu, że domek jest własnością Polaka na stałe mieszkającego w Danii, co było dodatkowym udogodnieniem.

Domy wakacyjne w Danii zaskoczyły nas bardzo wysokim standardem. Nastawione są głównie na duże grupy/rodziny (od 6 do 12 osób), ale szukając oferty odpowiednio wcześnie można znaleźć atrakcyjny domek również dla 4 osób.
Ceny domków zależą od oczywiście od sezonu, ilości osób, odległości od linii brzegowej lub innych atrakcji, no i oczywiście od tego, czy są dodatkowo wyposażone w basen itp. fanaberie, na których akurat nam szczególnie nie zależało.
Powiem tak, wakacje w Danii nie należą do najtańszych, bo ceny w Danii są generalnie bardzo wysokie, jak na nasze warunki. Dotyczy to zarówno cen paliwa, jak i jedzenia.

My wybraliśmy się na przełomie lipca i sierpnia, gdzie dla Duńczyków tak naprawdę sezon wakacyjny się kończy. W czasie drugiego tygodnia naszego pobytu duńskie dzieci wróciły do szkoły, a więc miejscowych turystów było niewiele, głównie Niemcy. I ceny domków też były już dla nas do zaakceptowania.

Jeśli jednak ktoś nie zamierza gotować na wakacjach (bo wychodzi z założenia, że wakacje nie są po to, żeby stać przy garach), a z drugiej strony nie chce wydać majątku na jedzenie, to tym osobom odradzam wakacje w Danii. 

Ceny w sklepach, restauracjach, barach i kawiarniach są po prostu masakryczne. Na szczęście mieliśmy wiedzę na temat cen w Danii, tak więc byliśmy generalnie nastawieni na samodzielne przygotowywanie posiłków i naprawdę nie było to dla nas problemem. 

Jeśli wybraliśmy się na tyle daleko od Marielyst, że trzeba było po prostu zjeść coś ciepłego „na mieście”, to korzystaliśmy jednak z oferty gastronomicznej.  Poza tym byliśmy też trochę ciekawi kuchni duńskiej i nie mogliśmy się oprzeć, żeby wypróbować coś, czego nie znamy.

Wzięliśmy z Polski sporo jedzenia, napiekłam chlebów, które zachowują długo świeżość, a jednak w pewnym momencie trzeba było po prostu zrobić zakupy. Przeżyliśmy szok przeliczając korony duńskie na złotówki.

Na szczęście jesteśmy mistrzami dań jednogarnkowych, uwielbiamy też prostą kuchnię włoską, więc daliśmy radę:-) . Nie było to dla nas żadnym problemem, żeby coś ugotować na miejscu. Jesteśmy z mężem zgranym duetem również w kuchni. 
Jak wyjeżdżaliśmy na rowerach w trasę na cały dzień, gdzie po drodze nie było żadnej restauracji czy baru, ale za to piękne widoki, to  pakowaliśmy termosy termiczne z przygotowanym wcześniej jedzeniem, braliśmy kanapki, napoje i ruszaliśmy przed siebie.

Trochę ryzykowaliśmy z terminem wakacji, bo statystycznie w sierpniu w Danii jest najwięcej opadów i najlepiej pojechać tam w czerwcu. 
A jednak szczęście nam sprzyjało i spędziliśmy cudowny urlop. Mieliśmy tylko dwa 2 dni z pełnym zachmurzeniem i przejściowymi opadami deszczu, które jednak nie przeszkodziły nam w zwiedzaniu. Generalnie prawie codziennie nad naszymi głowami znajdowały się malownicze obłoczki, co jednak nie zwiastowało pogorszenia się pogody.
Temperatury były zbliżone, jak po naszej stronie Bałtyku, czyli w dni całkowicie bezchmurne w granicach 23-25 stopni C, przy występowaniu chmur trochę chłodniej 19-21 stopni C.  Poranki i wieczory były chłodniejsze, więc trzeba było założyć jakąś bluzę. Ale byliśmy przygotowani na znacznie trudniejsze warunki pogodowe, tak więc poczuliśmy miłe zaskoczenie, że pogoda na rower czy zwiedzanie była odpowiednia.
Morze nad duńskim brzegiem Bałtyku tak samo zimne, jak u nas, w porywach 18-19 stopni, ale na nas- przyzwyczajonych od dzieciństwa do polskiego wybrzeża, nie zrobiło to żadnego wrażenia. 
Brakowało mi tylko zachodów słońca od strony morza, bo w Danii zachody są po drugiej stronie niestety. Dzień jest dłuższy o godzinę. Ale za to wschód słońca wygląda bajecznie.

Dania jest świetnie skomunikowana. Przemieszczanie się z jednej wyspy na drugą było bardzo przyjemnym doświadczeniem. 

Na początek opowiem, jak można w prosty sposób  jadąc własnym samochodem dostać się do Danii z południa Polski .

Możliwości jest kilka. Wybór trasy zależy tak naprawdę od miejsca docelowego, od którego zaczniecie swoją podróż po Danii.

Ponieważ naszym celem na początek była wyspa Falster i urocza nadmorska miejscowość Marielyst, wybraliśmy autostradę  przez Niemcy ( kierunek Wrocław-Berlin-Hamburg-Lubeka), a następnie przeprawę promową w porcie w Puttgarden (to najdalej wysunięty na północ port Niemiec ) do Rodby w Danii. Trasa od naszego domu długości ok. 910 km, czyli w zasadzie jak nad polskie wybrzeże.
Dojazd do portu w Puttgarden - z kierunku Hamburga autostradą A1, następnie drogą E47 (B207) bezpośrednio do portu (Puttgarden Fährhafen) na wyspie Fehmarn.

Port w Puttgarden obsługują linie Scandlines 




Co pół godziny, ponad 50 razy dziennie wypływają stamtąd promy do duńskiego Rodby.  Rejs trwa tylko 45 minut ( z wjazdem na pokład i wyjazdem 1 godzinę).

Koszt latem 2012 r. wyniósł 67 EURO (samochód typu kombi + 4 osoby).


Można zarezerwować bilet na prom przez Internet znacznie wcześniej, ale naprawdę nie jest to konieczne.
Jeśli ktoś chce szybko dostać się do Kopenhagi, to polecam to połączenie.
Poniżej kolejka samochodów do przeprawy promowej, ale bez obaw - wszystkie się zmieszczą. Na prom wjeżdżają nawet pociągi.




Na pokładzie znajduje się restauracja i sklep wolnocłowy.

Dla zainteresowanych podaję stronę armatora:



Nie jest to jedyne połączenie morskie z Danią. Mogliśmy wybrać alternatywne połączenie: Rostock – Gedser, które skraca trasę podróży samochodem o jakieś 176 km, ale koszt rejsu jest wyższy, więc po obliczeniu wszystkich kosztów wybraliśmy tę pierwszą opcję.

Z Rodby na wyspie Lolland pokonaliśmy trasę ok. 50 km i szybko znaleźliśmy się w Marielyst na wyspie Falster (mają bezpłatne połączenia mostowe).

Poruszanie się pod Danii zarówno rowerem, jak i samochodem stanowi naprawdę wielką przyjemność. Doskonała sieć tras rowerowych oraz bardzo dobra sieć dróg i autostrad oraz połączeń mostowych pomiędzy poszczególnymi wyspami pozwala na szybkie przemieszczanie się z miejsca na miejsce. 





Napiszę o tym w dalszej części wątku o Danii.

Ceny paliwa w Danii niestety są bardzo wysokie, nawet wyższe niż we Włoszech czy w Niemczech. Warto zatem zatankować do pełna na ostatniej stacji w Niemczech. W samej Danii starajcie się nie tankować na stacjach benzynowych przy autostradach, bo tam jest znacznie drożej. I należy uważać na stacjach samoobsługowych, ponieważ zdarzyło nam się, że karta debetowa została podwójnie obciążona. Problem został szybko rozwiązany w naszym banku, ale spowodowało to dodatkowy stres.
Lepiej zjechać do mniejszej miejscowości, gdzie ceny paliwa są niższe. I w sezonie wakacyjnym ceny paliwa spadają po godzinie 20 -21 tej.

Parkingi w miastach są bezpłatne, ale wjeżdżając na teren Danii należy na najbliższej stacji benzynowej lub w sklepie zaopatrzyć się w darmową naklejkę z zegarem, którą nakleja się od wewnątrz na przednią szybę od strony pasażera.  
Na parkingach jest informacja - niestety tylko w j. duńskim, jaki jest możliwy czas parkowania w danym miejscu i wychodząc z samochodu należy pamiętać, żeby ustawić zegar na aktualny czas. 
Bardzo tego pilnujcie, bo Duńczycy traktują to bardzo poważnie i skrupulatnie to sprawdzają, a potem  lepią mandaty za przekroczenie czasu parkowania ( w wysokości kilkuset koron duńskich). Nie ma potem tłumaczenia, że nie rozumiecie duńskiego. 
Jeśli planujecie pobyt w danym miejscu np. dłuższy, a czas parkowania jest ograniczony np. do 3 godzin, to podpowiem tylko, że trzeba wrócić do auta i przeparkować je w inne miejsce na tym samym parkingu lub przestawić zegar na aktualną godzinę. Przetestowaliśmy ten sposób wiele razy.

Autostrady w Danii  są bezpłatne.Jedynie niektóre przeprawy promowe pomiędzy wyspami oraz przejazd samochodem pomiędzy wyspami  Zelandią i Fionią, jest odpłatny, ale za to możecie przejechać się najdłuższym mostem wiszącym w Europie i drugim pod względem długości  tego typu obiektem na świecie (dla porównania słynny most Golden Gate w San Francisco zajmuje na tej liście dopiero 8 miejsce). Jeszcze o nim napiszę w kolejnym poście opisującym naszą podróż z Zelandii na Fionię.


A na razie na zachętę pokażę Wam jeszcze kilka zdjęć pokazujących krajobrazy nadmorskie wyspy Falster.

PLAŻA W MARIELYST





WYDMY W MARIELYST

Serdecznie zapraszam:-) Pozdrawiam

czwartek, 10 stycznia 2013

Humus z ciecierzycy




Dziś powracam z tematem wykorzystania ziaren ciecierzycy w kuchni i zachęcam Was do wypróbowania przepisu na pyszną i bardzo zdrową pastę zwaną hummusem lub humusem, inspirowanego recepturą, która pochodzi ze strony:
 

Znajdziecie tam przepis w sam raz do wykorzystania na większą imprezę.

Ja z kolei proponuję Wam własną wersję humusu, zmodyfikowany przepis na mniejszy apetyt:-)

Taka ilość wg mnie jest optymalna, ponieważ z doświadczenia wiem, że jednak nie każdy polubi tę pastę.

W każdym bądź razie w moim domu cieszy się dużym powodzeniem i znika błyskawicznie.
To świetny dodatek do pieczywa pod różną postacią, idealny na domową imprezę. Przygotowanie humusu wbrew pozorom nie wymaga dużo czasu.


Hummus z pieczoną marchewką

 

 



Składniki:

  • 300 g ziaren ugotowanej ciecierzycy (można użyć ciecierzycy z puszki, która z reguły ma objętość 400 g, po odlaniu płynu waga ciecierzycy to akurat ok. 300 g)


  • 3 średniej wielkości marchewki (ok. 200 g) ( najlepsza jest młoda)
  • 3 łyżki oliwy extra virgin
  • sól, pieprz - niewielka ilość wg uznania do podkreślenia smaku
  • 1 łyżeczka wędzonej papryki hiszpańskiej Pimenton (można zastąpić zwykłą czerwoną słodką papryką w proszku)
  • 1 łyżeczka sproszkowanego kuminu
  • 1-2 ząbki czosnku, drobno posiekane lub wyciśnięte (jak kto lubi)
  • 2 łyżki jasnej pasty Tahini (pasty z sezamu, do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością)


  • sok wyciśnięty z połówki średniej wielkości cytryny
  • 1 czubata łyżka posiekanej świeżej kolendry lub natki pietruszki

Sposób wykonania:


Jeśli macie więcej czasu  oraz surowe ziarna ciecierzycy, to najlepiej przygotować je wieczorem. Ziarna należy przepłukać, zalać zimną wodą i odstawić na noc w celu napęcznienia.
Następnie rano ciecierzycę należy gotować przez około 2 godziny do czasu, aż będzie miękka.

Piekarnik nagrzać do 180 st C.

W czasie, gdy piekarnik będzie się nagrzewał można obrać marchewkę i  pokroić ją w cienkie plastry. Następnie należy włożyć ją do żaroodpornego naczynia, polać oliwą, posypać solą i pieprzem, całość dokładnie wymieszać. 
Tak przygotowaną marchew należy wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok. 15-20 minut - do czasu aż marchew będzie miękka. Jeśli użyjecie młodej marchewki, to proces ten nastąpi szybciej. Trzeba pilnować, żeby jej nie przypalić.



W trakcie jak marchew będzie się piec, przygotowujecie pastę z ciecierzycy. Jeżeli korzystacie z ciecierzycy z puszki (wersja dla zapracowanych), to najpierw odsączacie ciecierzycę na sicie, a następnie za pomocą blendera lub malaksera miksujecie ją z dodatkiem oliwy na gładką masę.

Jeszcze ciepłą marchew miksujecie i łączycie ze zmiksowaną wcześniej ciecierzycą. Następnie dodajecie kolejno: pastę Tahini, czosnek, przyprawy i na końcu doprawiacie do smaku sokiem z cytryny.
Całość należy dobrze wymieszać i przełożyć do miseczki, którą możecie  udekorować natką kolendry lub pietruszki.

Tak przygotowaną pastę należy wstawić na ok. 30 minut do lodówki, żeby się „przegryzła”.

Jeśli nie planujecie zjeść całej pasty w danym dniu, to można ją przez kilka dni przechowywać w lodówce. Jednak przed włożeniem humusu do lodówki należy go z wierzchu delikatnie posmarować oliwą, żeby nie wyschnął, następnie zakryć szczelnie folią spożywczą i wtedy dopiero schować do lodówki.

Hummus tradycyjnie podaje się z chlebkami pita, na które przepis podam wkrótce w Piekarni pod modrzewiem:-)

Jeśli jednak ktoś nie będzie miał czasu lub ochoty na pieczenie chlebków, to polecam humus z pokrojoną w cienkie plastry bagietką, krakersami lub paluszkami grissini. 
Super też smakuje na zwykłych kanapkach z listkami rukoli:-) Polecam. 

Smacznego:-)




niedziela, 6 stycznia 2013

Chleb z ciecierzycą

Ponieważ moją pasją jest zarówno ogrodnictwo, jak i kuchnia,  dziś więc połączę jedno z drugim.

W mojej piekarni w roli głównej wystąpi roślina, której łacińska nazwa brzmi : Cicer Arietinum, a my znamy ją pod nazwą CIECIERZYCA. Mówimy też na nią groch włoski, gdyż jest bardzo popularna zwłaszcza w basenie Morza Śródziemnego.


Ziarna ciecierzycy od dawna w wielu krajach stanowią podstawę diety. U nas roślina jest wciąż mało popularna, dlatego postanowiłam o niej napisać w kontekście kulinarnym.
Ciecierzyca pojawi się w moim ulubionym przepisie na chleb bez zakwasu.


Mówiąc o zaletach ciecierzycy należy podkreślić, że to niezwykle zdrowe ziarno, gdyż jest  bogate
w minerały i witaminy. Ciecierzyca zawiera kwas foliowy, żelazo, witaminy z grupy B, fosfor. Białko zawarte w jej ziarnach doskonale zastępuje białko zwierzęce. Znają je więc najczęściej osoby, które stosują dietę wegetariańską.

Często szukamy w aptekach cudownych preparatów , które mają poprawić pracę naszego mózgu, naszą odporność czy  pracę serca albo stan naszych włosów, skóry i paznokci. A wystarczy jeść ciecierzycę codziennie , a odżywimy nasz mózg, poprawimy odporność, wzmocnimy serce, zaś nasze włosy i oczy będą lśnić,  z kolei skóra nabierze jędrności, gładkości i blasku.

Chyba więc nie muszę nikogo długo przekonywać, że warto wykorzystać ciecierzycę w codziennej kuchni.
Ziarno ciecierzycy stanowi bazę wielu potraw. Bardzo lubię ciecierzycę w chlebie, który dzięki niej zyskuje ciekawy, lekko orzechowy smak. Lubię też ją na chlebie w postaci tzw. humusu- pasty znanej w kuchni żydowskiej i arabskiej. Ale o tym innym razem.

Dziś będzie o chlebie. Oto przepis, który pochodzi z książki Małgorzaty Zielińskiej pt. "Domowa  Piekarnia", wydawnictwo Olimp Media, 2010 r. Autorka jest również blogerką i właścicielką portalu o chlebie: www.chleb.info.pl

Z podanych poniżej składników piekę jeden niewielki bochenek chleba. Autorka proponuje pieczenie tego chleba w foremkach typu keksówka. Ja jednak wolę pieczywo w tradycyjnym kształcie.

 

CHLEB Z CIECIERZYCĄ

 




Składniki na ciasto chlebowe:

340 g ugotowanej ciecierzycy ( można użyć z puszki)
120 g mąki razowej pszennej typ 2000
230 g mąki pszennej typ 550
10 g drożdży świeżych lub 1,5 łyżeczki suszonych instant
ok.
200 g letniej wody (użyłam ok. 240, )
1 łyżka oleju (użyłam oliwy)
1 łyżka soli (użyłam 1,5 łyżeczki, przyp. L)

Wykonanie: (tutaj pozwoliłam sobie na drobną modyfikację przepisu wg Liski)


  • Najpierw przelałam ciecierzycę z puszki na sito, odsączyłam z wody, a następnie przełożyłam do malaksera i roztarłam na prawie gładką masę.  
  • Wszystkie składniki ciasta połączyłam w misce i przy pomocy miksera z hakiem zagniotłam sprężyste ciasto.
  • Ciasto przełożyłam do miski lekko posmarowanej oliwą, przykryłam ściereczką i odstawiłam do wyrastania na 1,5 godziny.
  • Z wyrośniętego ciasta uformowałam okrągły bochenek, który przełożyłam do koszyczka oprószonego mąką. Przykryłam ściereczką, odstawiłam do wyrastania na 30 minut.


  • Piekarnik z kamieniem do pieczenia rozgrzałam do 230 st C*. Wyrośnięty chleb przełożyłam na gorący kamień, nacięłam dookoła.
  • Na dno piekarnika wrzuciłam 1/2 szklanki kostek lodu. Po 15 minutach zmniejszyłam temperaturę do 210 st C i dopiekałam kolejne 25 minut.
  • Upieczony chleb przełożyłam na kuchenną kratkę i przed pokrojeniem ostudziłam.
*Autorka przepisu radzi piec go w temp. 200 st C przez 40 minut.

Smacznego:-)