ZIELONO MI TU

WITAJCIE SERDECZNIE NA MOIM BLOGU ZIELONO MI TU

niedziela, 13 stycznia 2013

LISELUND - romantyczny park krajobrazowy.

Będąc na wyspie Mon, odwiedzając słynne klify kredowe , nie można pominąć innego niezwykłego miejsca, jakim jest przepiękny, bardzo stary ogród krajobrazowy w pobliskim LISELUND




Znajdujący się w północnej części klifu, w odległości ok. 5 km od Mons Klint, romantyczny park LISELUND uważany jest za jeden z najpiękniejszych parków w całej Danii.



Uważam, że faktycznie zasługuje na taką opinię. Byliśmy nim oczarowani. Jak weszliśmy do tego parku, to pierwsze skojarzenie miałam z naszym parkiem w Świerklańcu, który pokazywałam w wątku jesiennym. Kliknij tutaj:  park w Świerklańcu.

Było późne niedzielne popołudnie, środek lata. U nas w taki dzień park byłby oblegany przez tłumy spacerowiczów.  Ku naszemu zaskoczeniu byliśmy tam zupełnie sami. Cudowne uczucie, cały park tylko dla nas. Usiąść na wzgórzu z widokiem na cały park- bezcenne wrażenia. 




Poczuliśmy się jak w innym świecie. 















Na terenie parku znajduje się neoklasycystyczny dworek we francuskim stylu zwany Liselund Slot (Duńczycy nazywają nazwą slot , zarówno pałace jak i  zamki obronne). 
Jest to jedyny pałac na świecie kryty strzechą, który zachował się w niezmienionej formie do dzisiaj. 






Rezydencja została wzniesiona w 1784 r. przez francuskiego hugenota Pierre Antoine Gérard Bosc de la Calmette, który uciekając przed prześladowaniami religijnym z katolickiej Francji, najpierw schronił się w  kalwińskiej Holandii, a później w ewangelickiej i tolerancyjnej Danii. Tu obejmując funkcję prefekta wyspy MON,  na głębokiej prowincji, w dowód miłości dla  swojej żony Lise Iselin wzniósł rezydencję Liselund. Nazwa tego miejsca pochodzi właśnie od jej imienia.



Założyciel Liselund  zainteresowany architekturą, wybudował na terenie rezydencji oprócz pałacu, zarówno szwajcarską chatkę, jak i norweski domek, a nawet … chiński pawilon herbaciany:-). 


Trzeba przyznać, że miał fantazję. Na szczęście budynki te są rozmieszczone na tyle daleko od siebie, że stanowią ciekawy akcent w tym niezwykłym ogrodzie.


NORWESKI DOMEK



Jednym ze znanych gości, którzy odwiedzali Liselund był  Hans Christian Andersen. Zamieszkiwał szwajcarski domek, który znajduje się w pobliżu starego pałacu. Zainspirowany urokiem i atmosferą tego cudownego miejsca, pisał tam swoje bajki.





Krajobraz faktycznie jest tam bajkowy.










Bardzo ciekawa jest też historia związana z tą rezydencją.
Oboje państwo de la Calmette nie żyli zbyt długo. Pozostawili po sobie syna Charlesa, który ożenił się z  Marthą Sabine Mackeprang, znaną później jako "The White Lady ". Ponoć jej ducha można do dziś spotkać w tym miejscu:-) Widać każdy kraj ma swoją "białą damę". 
Syn założycieli Liselund miał opinię playboya i słynął z rozrzutnego życia. Umarł również młodo, pozostawiając swoją młodą żonę z ogromnymi długami , tak więc cały majątek przeszedł później w ręce wierzyciela Baronecy of Rosenkrantz . 

W 1887 roku, prawie 100 lat po założeniu Liselund Park, Baroness Oluffa Krabbe i Baron Fritz Rosenkrantz zbudowali w zachodniej części ogrodu, nowy pałac nazwany Liselund Ny Slot (czyli nowy pałac Liselund)





Doskonale położony na wzgórzu stanowi piękny punkt widokowy na rozległy park. Od strony wschodniej znajduje się tuż nad klifem, skąd rozciąga się wspaniały widok na Bałtyk.

 

Myślę, że warto wspomnieć przy okazji, że w czasie II wojny światowej ówczesny właściciel Liselund - baron Niels Rosenkranz – jako szef lokalnego ruchu oporu, przyczynił się do uratowania grupy duńskich Żydów, którzy odpłynęli stąd do Szwecji.  
Rodzina Rosenkrantz mieszkała w Liselund Ny Slot przez prawie 100 lat, ale w1960 roku uznała, że zamek stał się zbyt stary  i kosztowny w utrzymaniu. 








Tak więc rodzina wyprowadziła się, a następnie przez wiele lat  rezydencja była wykorzystywana, jako hostel i szkoła dla młodzieży.W 1980 r. Liselund Ny Slot został sprzedany - wraz z 5000 m kw. ogrodu - do państwa, lecz przez wiele kolejnych lat pozostawał pusty, a w pewnym momencie myślano nawet o jego rozbiórce.Ale wątpliwości, co do przyszłości zamku zakończyła jego sprzedaż w 1989 r. obecnym właścicielom, państwu  Krista i Steffen Steffensen.  
Liselund Ny Slot został całkowicie i starannie odrestaurowany, a następnie przekształcony w piękny hotel z 17 niepowtarzalnymi pokojami, restauracją i kawiarnią.










Więcej informacji znajdziecie tutaj:

http://www.liselundslot.dk


Wstęp do parku jest bezpłatny. Przy parku znajduje się parking. Zwiedzanie muzeum w okresie od 1 maja do 30 września, codziennie oprócz poniedziałków w godzinach: 10.30, 11.00, 13.30 i 14.00. Dla grupy zorganizowanej powyżej 10 osób można przez cały rok zamówić przewodnika . Można to zrobić telefonicznie : +45 5581 217 88, w godz. 12 -12.30.




sobota, 12 stycznia 2013

Klify kredowe Mons Klint

Kontynuując wątek o Danii pokażę Wam niezwykłe miejsce, znajdujące się wzdłuż wschodniego wybrzeża malowniczej wyspy MON.

Kliknij w zdjęcie, a zobaczysz w powiększeniu:-)


MONS KLINT- 8 kilometrowy pas kredowego klifu powstał 75 mln lat temu. To jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Danii, które jak podają przewodniki przyciąga  co roku miliony turystów z całego świata.


Miejsce to zachwyca szmaragdowym kolorem Bałtyku, bielą skał i żywą zielenią gęstego bukowego lasu, który porasta okoliczne wzgórza.
Byliśmy tam pod koniec lipca w niedzielne popołudnie i naprawdę nie odczułam oblężenia tłumów. Może dlatego, że najbardziej spektakularny widok klify prezentują rano i przed południem, kiedy promienie słońca oświetlają jasne skały.

Klify kredowe rozciągające się od miejscowości Liselund, (o której też napiszę) do latarni morskiej umiejscowionej na południu wyspy, są widoczne są z odległości wielu kilometrów i służą żeglarzom, jako punkty orientacyjne.

źródło: http://www.e-architect.co.uk/denmark/geocenter_mons_klint.htm

MONS KLINT Z LOTU PTAKA


Najwyższe urwisko Dronningestolen (Tron Królowej) wznosi się aż 128 m nad lustro wody.
Wzgórza i las porastający klif tworzą malowniczą całość.





Można się po nich poruszać wyłącznie wytyczonymi szlakami. Warto wybrać się ścieżką wzdłuż klifu, skąd rozciągają się niesamowite wprost widoki na strome urwiska opadające do kamienistej plaży. Widok stamtąd na bezkresne morze jest niezapomniany. Jednak w rejonie klifów nie można kąpać się w morzu.





Czy ta skała u dołu nie wygląda jak twarz człowieka?




Idąc kolejną trasą ok. 1,5 km wgłąb lasu można dojść do wzniesienia  Aborrebjerg (143 m.n.p.m.), który jednocześnie jest najwyższym punktem na wyspie.

 Warto też zejść na kamienistą plażę ciągnącą się wzdłuż klifu. Trasa w dół prowadzi po prawie tysiącu drewnianych schodach. Mała ścieżka zdrowia.


W dół schodzi się szybko, natomiast z powrotem, to już naprawdę niezły wysiłek:-) Ale nikogo to nie zraża. Spotkaliśmy tam zarówno rodziny z małymi dziećmi, jak i pary staruszków podpierających się kulami. Naprawdę warto pokonać tyle schodów, bo widok zapiera dech w piersiach.












Chcąc dojechać do Mons Klint z wyspy Falster należy kierować się drogą E47 na maleńką wyspę FARO.




Na moście, który łączy Falster z Zelandią jest zjazd z autostrady na Faro, następnie przejeżdża się na wyspę BOGO (przejazd jest bezpłatny), a z niej  należy jechać prosto na wyspę MON w stronę miasta STEGE, a następnie w kierunku miasteczka BORRE.

Tutaj wklejam skan mapy, ale na miejscu w każdej większej miejscowości są punkty informacji turystycznej, gdzie można dostać darmowe foldery, w których są mapki.


Kliknij w obraz, aby powiększyć mapę

Tak wygląda widok na Borre. Jak widać Dania wcale nie taka płaska:-)



Z Marielyst do Mons Klint mieliśmy tylko ok. 80 km.
W sumie z każdego niemalże miejsca w Danii wcale nie jest tam daleko. I tak przykładowo podam odległości do Mons Klint z:

Copenhagen 137 km
Århus 316 km
Aalborg 428 km
Odense 176 km
Slagelse  110 km
Helsingør 177 km
Næstved 72 km
Kolding  243 km
Ringsted 98 km

Droga do klifów jest oznaczona, trzeba zwracać uwagę na tablice. Dojedziecie do dużego parkingu i tylko tam można zostawić samochód. Parking w tym miejscu jest płatny (30 DKK).

Nieopodal parkingu, bardzo blisko krawędzi klifu znajduję się bardzo ciekawy obiekt -muzeum geologii i środowiska naturalnego GeoCenter Møns Klint. Corocznie centrum wystawowe odwiedza około 300.000 zwiedzających. Ja to miejsce polecam ze względów edukacyjnych głównie dzieciom w wieku szkolnym, zwłaszcza tym, które znają trochę angielski, bo dla nich wizyta w Geo Center to naprawdę niezwykła przygoda. Jednak tylko dzieci do 11 roku życia wchodzą na bilet ulgowy, który kosztuje 75 DKK, dorośli płacą 115 DKK, dzieci do 3 lat wchodzą za darmo ( jeśli np. towarzyszą rodzicom i starszemu rodzeństwu).
Wszelkie informacje na temat działalności tego centrum znajdziecie na stronie:

http://www.moensklint.dk/geocentermoensklintuk.aspx

Znajduje się tam zarówno muzeum,  jak interaktywna wystawa oraz  kino 3 D. 
Odwiedzając muzeum można zapoznać się z geologiczną historią Danii. Można tu również obejrzeć florę i faunę, tego wspaniale zachowanego, naturalnego obszaru.

Niezwykle interesujący ze względów architektonicznych jest również sam budynek centrum, gdyż ogromną halę wystawienniczą ukryto pod ziemią, a wystające spod ziemi elementy budynku ograniczono do minimum. Jest to dowód na to z jakim szacunkiem Duńczycy podchodzą do środowiska. 

Ciekowostką jest fakt, że podczas Światowego Festiwalu Architektury budynek GeoCenter Møns Klint został uznany za jeden z najpiękniejszych budynków na świecie. W rezultacie projekt ten zaklasyfikowany został do ścisłej dziewiątki projektów w kategorii „Nature”.
Może sama bryła budynku szczególnie mnie nie zachwyciła, ale pomysł schowania go częściowo pod ziemią jest naprawdę genialny i zasługuje na uznanie. Patrząc na obiekt od strony klifu faktycznie stapia się z krajobrazem. Widoczną część od strony parkingu możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej.







Oprócz działalności edukacyjnej Geo Center ma do zaoferowania szereg atrakcji w terenie z przewodnikiem, jak np. wyprawy wzdłuż brzegu klifu w poszukiwaniu kopalnych skarbów przeszłości,  park linowy, górskie wyprawy rowerowe itp.


Poradziliśmy sobie bez przewodnika i sami wyznaczyliśmy sobie atrakcyjny plan zwiedzania. Mnie oczywiście najbardziej zachwyciła otaczająca przyroda.

















Więcej informacji w j. angielskim na temat różnych ciekawych miejsc na wyspie MON znajdziecie tutaj:




Polecam:-)